W Polsce coraz więcej uwagi poświęca się mobbingowi w pracy, który uznawany jest za zjawisko patologiczne. Sprawcy mobbingu nie powinni spać spokojnie, gdyż osoby poszkodowane coraz częściej mają odwagę mówić o tym, że są prześladowane, a za mobbing grożą konsekwencje karne i pieniężne. Czy aby jednak dotyczy to wszystkich…? Czy politycy nie czują się niejako „wyjęci spod prawa” w tej materii? Ostatnio byliśmy świadkami jak jeden z nich - pan Jarosław Kaczyński publicznie poniżał i wymusił na członkini swej partii – pani Jakubiak - korzenie się. Nie usłyszałam ani jednego słowa oburzenia i nazwania takiego zachowania MOBBINGIEM, może być politycznym – jeśli już ktoś się upiera. Jednak udawanie, że nic się nie stało i są to wewnętrzne sprawy PIS jest nie tylko przejawem zakłamania, ale przede wszystkim jest szkodliwe wychowawczo. Młodzi ludzie obserwują to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej i wyciągają niewłaściwe wnioski, że zachowanie pana Kaczyńskiego jest jak najbardziej na porządku dziennym.
A oto krótki opis mobbingu, jaki znalazłam na portalu http://www.sciaga.pl, jakoś „przypadkiem” idealnie pasuje do zaistniałej sytuacji: „Najbardziej rozpowszechnioną formą mobbingu jest szykanowanie pracownika przez przełożonego, tzw. mobbing pochyły. Prześladowca ma zazwyczaj zbyt wygórowane zdanie na temat swoich kwalifikacji (umiejętności, wiedzy), a jednocześnie posiada zbyt dużo uprawnień, które wykorzystuje szykanując innych”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz