Przemyślenia i refleksje na temat trudnego procesu stawania się rodzicem uwikłanym w liczne relacje ze światem zewnętrznym, przede wszystkim z instytucjami oświatowymi.
wtorek, 14 września 2010
PRL w relacjach rodzice-szkoła
Społeczność rodziców jest jedną z najmniej demokratycznych quasi grup społecznych (wszyscy rodzice mają wspólny cel - dobro dziecka) - to fakt, który potwierdzają liczne przykłady. Oto kilka z nich. Ludzie, którzy na co dzień w swoich firmach są aktywni i kreatywni, w zderzeniu ze szkołą stają się bezwolnymi wykonawcami poleceń nauczycieli i kolejnych ministrów (cokolwiek by nie wymyślili - rodzice z pokorą wszystko przyjmą)! Rodzice płacą co roku haracz na podręczniki szkolne - zamiast sprzeciwić się i wymusić na resorcie edukacji dofinansowanie bezpłatnych podręczników on-line! Rodzice mieli obiecany bon edukacyjny, ale z powodu "gierek politycznych" pomysł przepadł bez słowa sprzeciwu ze strony rodziców! Dyrektor CKE zdecydował o nie podawaniu do publicznej wiadomości wyników egzaminów zewnętrznych szkół w Polsce (pomimo, że na jawności ma się opierać "nowa jakość" w edukacji) . Oczywiście nie było komu protestować!.... To zaledwie kilka faktów potwierdzających opinię, że rodzice są ciągle świadomościowo zakorzenieni w "głębokim PRL-u" i poczucie "bycia obywatelem" trzeba w nich dopiero rozbudzać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz