piątek, 29 października 2010

NIE ZNOSZĘ HALLOWEENU

Nie znoszę "zabaw halloweenowych" - to całkowicie obce naszej kulturze i mentalności imprezki, których organizowanie jest nakręcane przez coraz bardziej rozbudowujący się biznes dyniowy.
Od Amerykanów powinniśmy przejąć ducha przedsiębiorczości,tajemnicę budowania zintegrowanych lokalnych społeczności, w których każdy przedsiębiorca, każda firma czuje się współodpowiedzialna za edukację dzieci, ale nie to głupawe "święto". Na cóż zabawa jest miła i przyjemna i nie wymaga wysiłku, w przeciwieństwie do konieczności zmieniania rzeczywistości. Tyle, że w Polsce nie będzie lepiej od imprez halloweenowych - chyba, że tym, którzy siedzą w dyniowym biznesie...

piątek, 22 października 2010

Żadne dziecko nie zasługuje na wychowywanie przez płatną opiekunkę.

Dzisiaj na stronie naszego miesięcznika www.niezbednik.org.pl/kontrateksty.htm zamieściliśmy interesujący tekst "Jedenaście sytuacji, w których nie powinieneś mieć dzieci".
W punkcie 7 autor odradza posiadanie dzieci tym, którzy wiedzą, że będą musieli zatrudnić pomoc do opieki nad  dzieckiem. "Żadne dziecko nie zasługuje na wychowywanie przez płatną  opiekunkę. Jeśli nie dysponujesz czasem, warunkami, energią i  motywacją niezbędną do samodzielnego wychowania dziecka, to  powołasz je na bardzo ułomny świat. Będziesz co najmniej  częściowo porzucał swoje dziecko – i swoje obowiązki w  stosunku do niego – jeszcze zanim się narodzi. To jest  zdecydowanie niesprawiedliwe".
Całkowicie zgadam się z tą opinią. Dzieci nie po to przychodzą na świat, żeby rodzice, pod byle pretekstem, oddawali je pod opiekę obcych ludzi!!!!

czwartek, 14 października 2010

Dzień Edukacji Narodowej to także dzień rodzica w szkole !!!

W naszej tradycji edukacyjnej (a jest ona źródłem wielu oświatowych "zabobonów") przyjęło się, że Dzień Edukacji Narodowej jest świętem nauczycieli. W czasach, gdy szkołę uznaje się za zbiorowość składającą się z trzech społeczności: nauczycielskiej, uczniowskiej i rodzicielskiej święto to powinno być traktowane, jako święto całej szkolnej społeczności, a obecność rodziców w tym dniu w szkole powinna być nie tylko tolerowana, ale pożądana! W tym dniu powinno się pamiętać nie tylko o pracy nauczycieli, ale i zaangażowaniu rodziców. Nauczyciele mają płacone za swoją pracę, rodzice angażują się w szkole pro publico bono!
SZANOWNI RODZICE W DNIU EDUKACJI NARODOWEJ CHCIAŁAM WAM ŻYCZYĆ ŻEBY WASZA PRACA ZOSTAŁA DOSTRZEŻONA I DOCENIONA PRZEZ DYREKTORÓW SZKÓŁ I ŻEBY ZECHCIELI ONI STWARZAĆ JAK NAJLEPSZE WARUNKI DLA WASZEJ OBECNOŚCI W SZKOLE.

środa, 13 października 2010

Małe kroki, ale jakie ważne!!!

Dzisiaj w rozmowie ze mną pani minister Hall zdradziła tajemnicę, że resort przygotowuje dla rodziców NIESPODZIANKĘ.
Proszę się nie obawiać, teoretycznie jest to niespodzianka z rodzaju miłych i pożądanych. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy....
Więcej szczegółów już wkrótce - gdy opublikujemy całość wywiadu z minister K.Hall,
Oczywiście nasi czytelnicy zostaną o tym powiadomieni w pierwszej kolejności.

poniedziałek, 4 października 2010

Jak na Salę Kolumnową - to tylko w miniówie!

Dzisiaj na stronie MEN pojawiła się informacja o uroczystości w Sali Kolumnowej Sejmu RP, z okazji rozstrzygnięcia konkursu "Znak Jakości" - tytułu przyznawanego z inicjatywy Fundacji Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa.
Do informacji dołączono zdjęcie, na którym na pierwszym planie wyróżniają się "dwie gwiazdy" w spódniczkach "mini". Taka uroczystość (!!!), takie miejsce (!!!), a panienki wybrały się jak na sobotnią imprezkę z kolegami w klubie. Czy nauczycielki/le nie byli łaskawi poinformować je przed wyjazdem, jak należy stosowanie się ubrać na podniosłą uroczystość? Przecież tam na sali byli najlepsi z najlepszych - jak przypuszczam - uczniowie, od których należałoby oczekiwać zachowania licującego z powagą uroczystości. Na tym powinna polegać, między innymi, rola wychowawcza szkoły, że nauczyciele zwracają uwagę uczniom, iż poprzez odpowiedni (stosowny do okoliczności) strój pokazuje się własną kulturę i oddaje się innym szacunek. Jak widać w przypadku uczennic ze zdjęcia, ich nauczyciele całkowicie zapomnieli o swoich powinnościach wychowawczych.
Za niewłaściwy strój uczennic obniżyłabym zachowanie nie dziewczynom, tylko wychowawcom, którzy obecni byli na uroczystości. Niestety w "szkole stojącej nauczycielem" nieodpowiednio może zachowywać się tylko uczeń....

niedziela, 3 października 2010

Nauczmy młodych przestrzegania reguł.

Przechodziłam dzisiaj późnym wieczorem obok placu zabaw. Został on całkowicie opanowany przez młodzież w wieku 12-14 lat, która bez zahamowań, i przy okazji bez kultury, korzystała z urządzeń przeznaczonych - jak głosiła tablica przy wejściu - dla dzieci w wieku 3-12 lat. Na placu zabaw przebywało ze swoimi pociechami kilku rodziców, ale NIKT!!! nie zwrócił uwagi rozszalałej młodzieży, że nie jest to miejsce dla niej przeznaczone. I tak rosną młodzi członkowie naszego społeczeństwa w przekonaniu, że żadne zasady ich nie obowiązują, albo co gorsza, że zasady są po to żeby je łamać. Miałam ochotę, przechodząc obok placu zabaw, od razu zainterweniować, ale pomyślałam, że skoro rodzicom maluchów nie przeszkadza, że starsze dzieci eksploatują sprzęt niedostosowany do ich ciężaru, to cóż ja znowu się będę pchać. Wystarczą mi awantury z palaczami! Dałam więc sobie spokój.

piątek, 1 października 2010

Szanowna Biznesmamo!

Piszesz, że czujesz się niespełniona zmieniając pieluszki, przygotowując papki dla dziecka i tracąc czas na zabawy z nim. Potrzebujesz realizować się w roli „kobiety sukcesu”. Tyle tylko, że to Pani, a nie Pani dziecko, zdecydowała się na rolę matki – wiedząc co ona oznacza! Skoro myśli Pani o własnym ładowaniu energii, myślę, że warto też pomyśleć o dziecku. Dla niego kontakt z Panią przez pierwsze 4-5 lat życia jest właśnie takim ładowaniem energii na całe życie. Wiem coś na ten temat – jestem nie podwójną, ale POCZWÓRNĄ mamą. Czasami łączenie ról nie wychodzi nikomu na zdrowie i warto zawiesić jedną z nich, by jak najlepiej móc wypełniać inną – mam oczywiście na myśli macierzyństwo. Zerwanie bliskich więzi z matką – jest to dzisiaj powszechne, bo dzieci ODDAJEMY do żłobków, przedszkoli i nianiom- skutkuje narastającymi problemami w wieku młodzieńczym. Pani może jeszcze o tym nie wiedzieć, bo nie ma Pani pewnie dzieci w wieku dojrzewania. Ja to już przeszłam na własnej skórze. Dzieci traktuje się trochę jak zawadzające przedmioty, z którymi coś trzeba zrobić. A liberalne państwo wychodząc naprzeciw oczekiwaniom „nowoczesnych” rodziców wymyśla teorie, jakoby rodzina była najgorszym środowiskiem rozwoju malucha. Rodzimy więc dzieci i z czystym sumieniem oddajemy je pod opiekę państwa, bo przecież musimy realizować własne ambicje. A potrzeby dziecka??? Kogo one interesują? Przecież małe dzieci i tak nie potrafią ich zakomunikować. Przynajmniej od razu, ale za kilka lat taka postawa zemści się na biznsemamie – tyle tylko, że pewnych rzeczy nie będzie dało się nadrobić. Mam tu na myśli deficyt uczuć.