piątek, 1 października 2010

Szanowna Biznesmamo!

Piszesz, że czujesz się niespełniona zmieniając pieluszki, przygotowując papki dla dziecka i tracąc czas na zabawy z nim. Potrzebujesz realizować się w roli „kobiety sukcesu”. Tyle tylko, że to Pani, a nie Pani dziecko, zdecydowała się na rolę matki – wiedząc co ona oznacza! Skoro myśli Pani o własnym ładowaniu energii, myślę, że warto też pomyśleć o dziecku. Dla niego kontakt z Panią przez pierwsze 4-5 lat życia jest właśnie takim ładowaniem energii na całe życie. Wiem coś na ten temat – jestem nie podwójną, ale POCZWÓRNĄ mamą. Czasami łączenie ról nie wychodzi nikomu na zdrowie i warto zawiesić jedną z nich, by jak najlepiej móc wypełniać inną – mam oczywiście na myśli macierzyństwo. Zerwanie bliskich więzi z matką – jest to dzisiaj powszechne, bo dzieci ODDAJEMY do żłobków, przedszkoli i nianiom- skutkuje narastającymi problemami w wieku młodzieńczym. Pani może jeszcze o tym nie wiedzieć, bo nie ma Pani pewnie dzieci w wieku dojrzewania. Ja to już przeszłam na własnej skórze. Dzieci traktuje się trochę jak zawadzające przedmioty, z którymi coś trzeba zrobić. A liberalne państwo wychodząc naprzeciw oczekiwaniom „nowoczesnych” rodziców wymyśla teorie, jakoby rodzina była najgorszym środowiskiem rozwoju malucha. Rodzimy więc dzieci i z czystym sumieniem oddajemy je pod opiekę państwa, bo przecież musimy realizować własne ambicje. A potrzeby dziecka??? Kogo one interesują? Przecież małe dzieci i tak nie potrafią ich zakomunikować. Przynajmniej od razu, ale za kilka lat taka postawa zemści się na biznsemamie – tyle tylko, że pewnych rzeczy nie będzie dało się nadrobić. Mam tu na myśli deficyt uczuć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz