Przemyślenia i refleksje na temat trudnego procesu stawania się rodzicem uwikłanym w liczne relacje ze światem zewnętrznym, przede wszystkim z instytucjami oświatowymi.
piątek, 14 stycznia 2011
Nie chcę narzekać na rodzicow, ale...
Jeśli jesteście Państwo niezadowoleni ze szkoły Waszego dziecka, jeśli musicie korzystać z korepetycji, jeśli słyszycie Państwo od nauczycieli słowa: "ja muszę realizować program i nie mam na nic innego czasu" - to jest to tylko i wyłącznie Wasza wina. Rodzice nie są zainteresowani angażowaniem się w aktywność na rzecz zmian w polskiej oświacie. Pomimo, że mogliby i powinni stanowić pełnoprawny podmiot w dyskusjach o edukacji, zawsze są ignorowani, i co najwyżej "dopraszani" do różnych przedsięwzięć - bo tak wypada. Trudno się jednak dziwić i urzędnikom ministerstwa i różnym organizacjom, które realizują w szkołach liczne projekty edukacyjne, że tak traktują rodziców, skoro oni sami się nie dopominają o należne im miejsce i rolę w edukacji, a na dodatek kompletnie ignorują działania mające na celu wzmocnienie ich pozycji w polskiej szkole. Ponad dwa lata naszej działalności pokazują, jak mało spektakularna i bardzo niewdzięczna jest praca na rzecz rodziców... A przecież tu nie o nich chodzi, tylko o ich dzieci. Rodzice powinni być aktywnymi rzecznikami swoich pociech, a jak na razie są jedynie pilnymi i bezwolnymi strażnikami i policjantami polskiego systemu oświatowego. W naszym kraju nawet przyroda ma lepiej, bo ma swoich obrońców....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz